Reklama
  • Czwartek, 16 lutego (08:00)

    Maria Czubaszek i Wojciech Karolak. Taka miłość się nie zdarza

Byli skrajnie różni, ale to, co ich łączyło, tłumaczyło wszystkie różnice. Nie wyobrażali sobie życia bez siebie. Dziś on powoli podnosi się po jej stracie.

W ich niegdyś gwarnym i głośnym mieszkaniu na Mokotowie zapadła cisza. Wojciech Karolak (77) opowiada, że po śmierci żony Marii Czubaszek (†77), nie ma już z kim rozmawiać. – Skończyły się w tym domu rozmowy o niczym, które były najpiękniejsze na świecie. W ogóle skończyły się rozmowy… Siedzę więc i milczę – wyznaje smutno w ostatnim wywiadzie.

Nie mam pretensji, że odeszła

Aby nie myśleć o tej okrutnej stracie, szuka nowych inspiracji, do tworzenia muzyki. – Zapominam o całym świecie. I to dla mnie jest błogosławieństwo – opowiada. Jednak nie tworzy nic nowego, na razie nie jest w stanie, nie potrafi, ani też nie chce bez niej.

Reklama

– Nie mam do niej pretensji, że odeszła. Na pewno było jej przykro. Gdyby to ode mnie zależało, walczyłbym, ale miałbym świadomość, że robię coś wbrew jej woli – przyznaje.

Byli absolutnie wyjątkowym małżeństwem, w którym rzeczywistość obracała się w inteligentny żart. Maria wprawdzie nosiła nazwisko po pierwszym mężu, z którym, jak mówiła, szczęśliwie się rozwiodła. Ale bardzo kochała Karolaka, choć nigdy nie mówiła o tym wprost.

Poznali się na przyjęciu u Andrzeja Dąbrowskiego. Początkowo on zwrócił uwagę przede wszystkim na jej nogi. Bardzo ucieszył się jednak, gdy okazało się, że jest nie tylko atrakcyjna, ale również inteligentna. Ona natomiast usłyszała, że to cudowny i zdolny mężczyzna.

– Postawiłam uszy, bo lubię utalentowanych ludzi – opowiadała o ich spotkaniu. Pierwsza z ich randek była jednak burzliwa. Czubaszek wzięła ukochanego za typowego kobieciarza, który chce się zabawić jej kosztem. Ten próbował jej wyjaśnić, że ma dobre zamiary. Niestety – bezskutecznie. – Kopnęła mnie piętą i złamała mi żebra. Potem żałowała, że tylko dwa – wspomina.

Karolaka wcale to jednak nie odstraszyło, bo muzyk lubi ludzi z charakterem. Szybko zamieszkali w jej mieszkaniu. Niestety, problem alkoholowy muzyka był na tyle poważny, że postanowili się rozstać. Jednak tylko na chwilę. Karolak błyskawicznie zrozumiał, że tylko dzięki Marysi może wyjść na prostą. Tak też się stało – przestał pić.

Jeśli czegoś żałuje, to tylko tego, że jego Marysia nigdy nie została doceniona. Nikt nie powiedział, że jej słuchowiska są genialne, ale on bardzo ją cenił i na co dzień, bez okazji przynosił jej ulubione żółte kwiaty.

– Prawda jest taka, że kupowałem jej kwiaty dla własnej przyjemności. Lubiłem patrzeć, jak ona się cieszy – mówi. Kiedy się poznali, rozumiał, że muzyka to nie jest jej świat, ale, jak wspomina, od razu dostrzegł, że ta kobieta to cudo.

– Takich więcej nie ma – zdradza. Najchętniej wspomina ją z ich ostatniego okresu. Tłumaczy to tym, że z wiekiem jego miłość do Marysi wciąż rosła. Była dla niego nieustannie piękna, choć widział, że czuje się coraz gorzej.

– Wiedziałem, że odchodzi. Kiedy dwa tygodnie przed śmiercią powiedziała mi, że się kończy, zareagowałem strasznie. Prosiłem jak idiota, żeby zaczęła więcej jeść, robiłem jej wyrzuty, ale z nią nie było na ten temat żadnej rozmowy – opowiada wzruszony.

Jego starania były bezskuteczne, ale do końca bardzo wierzył, że się uda... To jednak nic już nie dało. Jego ukochana Marysia wybrała własną „drogę”.

Karolina Olej

Na żywo

Zobacz również

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.