Reklama
  • Poniedziałek, 4 kwietnia 2016 (13:05)

    Krystyna Loska i Henryk Loska. Duet na całe życie

Ona była gwiazdą telewizji, on piłkarskim działaczem. Od ponad pół wieku zgodnie grają w jednej, małżeńskiej drużynie...

Reklama

Jej twarz zna kilka pokoleń Polaków. W plebiscycie, zorganizowanym na 40-lecie Telewizji Polskiej, została uznana za jedną z trzech najbardziej lubianych i najpopularniejszych postaci. Charakterystyczną blond fryzurę spikerki kopiowały Polki, a mężczyźnie wzdychali do pięknej Krysi na ekranie...

Urodziła się w Tychach jako Krystyna Szostak. Była muzykalna, uczyła się grać na akordeonie, śpiewała i była wówczas szatynką. Nie pochodziła z górniczej rodziny jak większość jej koleżanek. Ojciec Krystyny (78 l.) był kupcem.

Uczyła się w liceum w Pszczynie, gdzie nauczycielki, widząc jej talent aktorski, namawiały ją, by zdawała do szkoły teatralnej. To był czas, gdy tworzyła się polska telewizja. Ojciec młodej Krysi widział jej przyszłość na małym ekranie.

– Na scenie to ja ciebie jakoś nie widzę, ale w tym pudełku tak – oznajmił, gdy Szostakowie kupili telewizor.

Jednak ona najpierw zaliczyła kursy aktorskie, prowadzone w Katowicach przez Gustawa Holoubka, a potem dostała się do szkoły teatralnej w Krakowie. Zaczęła wtedy współpracę z katowickim radiem. Prowadziła w nim popularną audycję „To idzie młodość”. W tym samym budynku mieściła się także także telewizja. Pani Krystyna spotkała Józefa Kopocza, znanego na Śląsku spikera.

Był jej kolegą z czasów szkolnych

– Może spróbowałabyś u nas? – zapytał. Podjęła to wyzwanie. Najpierw czytała listy dialogowe do filmów, a potem została spikerką. W tym czasie zmieniło się też jej życie prywatne.

Założyła rodzinę, była matką malutkiej Grażynki, która po latach (pod nazwiskiem Torbicka) również zostanie gwiazdą polskiej telewizji. Męża, Henryka Loskę (82 l.) znała od dziecka. Wychowała się w Tychach, mieszkali niedaleko siebie. Starszy o cztery lata, był bratem jej koleżanki z klasy.

Pasjonował się piłką nożną, ale również umiał grać na skrzypcach. Skończył wydział górniczy na Politechnice Śląskiej. Podobno bliższa znajomość między nimi zaczęła się, gdy Henryk wpadł do Szostaków, aby skorzystać z telefonu...

Krystyna była na pierwszym roku studiów, kiedy się pobrali. Ślubu udzielił im ówczesny wikary Damian Zimoń, późniejszy arcybiskup i metropolita katowicki. A po 50 latach, na ich złote gody, błogosławił im z tej okazji...

Krystyna Loska szybko stała się popularną, rozpoznawalną spikerką. Wtedy już miała słynną blond fryzurę. Zmiana wizerunku była ponoć podyktowana tym, że oświetleniowcy mieli problemy z odpowiednim doświetleniem ciemnych włosów.

I wtedy jej mąż otrzymał propozycję pracy w Warszawie. Wcześniej był kierownikiem robót górniczych w kopalni „Ziemowit”. Ale zaczął chorować i trafił do administracji w Katowicach. Gdy zaproponowano mu więc pracę w prestiżowej Państwowej Radzie Górnictwa, Loskowie postanowili przenieść się z córką do stolicy.

Tam pani Krystyna zasłynęła jako spikerka, która nigdy nie czyta z kartki i tylko wszystko zapamiętuje

Pytana o to wiele razy, przyznawała, że nie było to dla niej jakąś specjalną trudnością. Przecież aktor musi nauczyć się dużych partii tekstu, gdy występuje na scenie.

Krótkie w porównaniu z tym teksty w telewizji, nie stanowiły dla niej problemu. I tylko widzowie z zapartym tchem obserwowali, czy pani Krystyna w końcu się pomyli, przedstawiając bez kartki cały program dnia...

Nawet gdy pojawiły się w telewizji czytniki tekstu, nie korzystała z nich. Spróbowała raz i uznała, że te nowinki nie są dla niej. Zapowiadanie „z głowy” zawsze sprawiało jej największą satysfakcję. Stała się gwiazdą małego ekranu. W jednym rzędzie z Janem Suzinem i Edytą Wojtczak.

Była też znakomitą konferansjerką. Prowadziła festiwale w Sopocie i Opolu. Nigdy nie miała swojego autorskiego programu, ale talent aktorski przydał się jej w latach 70. Razem z Andrzejem Zaorskim prowadziła przez pewien czas popularny program Studio „Gama”. W tym czasie jej mąż robił karierę jako działacz Polskiego Związku Piłki Nożnej. Najpierw na Śląsku, a potem w centrali.

Był nawet kierownikiem reprezentacji w czasach, gdy ta odnosiła największe sukcesy. I właśnie miłość do futbolu – oprócz miłości do siebie – połączyła ich w życiu. On – wiadomo, działacz i znawca piłki nożnej. A ona stała się… dobrym duchem polskich piłkarzy.

Kiedy zapowiadała mecz w telewizji, nasza kadra zwykle wygrywała, remisowała, ale nigdy nie przegrywała! Tę prawidłowość zapoczątkował jeszcze w 1970 roku mecz Górnika Zabrze z AS Roma w półfinale europejskich rozgrywek. Pan Henryk był wtedy kierownikiem drużyny Górnika, a jego żona zapowiadała mecz. No i padł remis.

Podobno na pomeczowej konferencji trener Włochów, zapytany, kogo wziąłby z drużyny przeciwnej do swojej, odpowiedział: „Na pewno tę panią z telewizji…” Krystyna Loska odeszła z telewizji w połowie lat 90. Narzekała, że nie tylko czasy są innego, ale i ludzie się zmienili. Pełni tupetu, jakby wszystko wiedzieli najlepiej. Ale wciąż pamiętają o niej widzowie. I nie tylko.

W 2013 roku Prezydent Bronisław Komorowski odznaczył ją Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.

Dziś państwo Loskowie nie prowadzą wcale emeryckiego życia przed telewizorem. Aktywność to ich odpowiedź na problemy, zwłaszcza zdrowotne, które przychodzą z wiekiem.

Pani Krystyna przeszła operację po złamaniu biodra, od lat miewa problemy z sercem. Ale jest przecież pod fachową opieką – jej zięć to znany kardiolog. No i od ponad pół wieku może liczyć, z wzajemnością, na swojego Henryka. Są dla siebie życiową opoką. Co roku latem starają się pojechać nad Bałtyk, a także nad cieplejsze morze na południu Europy.

Pani Krystyna uwielbia słońce i wypoczynek nad wodą. Wciąż jest elegancką kobietą, z bujną, jak przed laty, fryzurą oraz z nienagannymi manierami na co dzień.

A na wszystkie przeciwności losu ma niezawodną broń: swój ciepły, niepowtarzalny uśmiech prawdziwej gwiazdy szklanego ekranu.

Bella Relaks

Zobacz również

  • O dkąd w styczniu ubiegłego roku na świat przyszła Laura, w dotychczasowym apartamencie dziennikarza zrobiło się trochę ciasno. Dlatego Karolina Ferenstein-Kraśko (41) i Piotr Kraśko (46)... więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.