Reklama
  • Piątek, 26 czerwca 2015 (11:00)

    Halina Mikołajska i Marian Brandys - wielkie love story

Ona aktorka, on – pisarz. Kochali się i troszczyli o siebie, choć ich mał żeństwo pod wieloma względami nie było typowe

Reklama

W dniach 3-10 października 1979 r. w kościele Świętego Krzyża w Warszawie odbyła się głodówka solidarnościowa członków i sympatyków Komitetu Samoobrony Społecznej KOR w obronie więźniów politycznych w Czechosłowacji oraz aresztowanych Polaków Adama Wojciechowskiego i Edmunda Zadrożyńskiego.

W niewielkiej salce spotkali się m.in. Grażyna i Jacek Kuroniowie, Konrad Bieliński oraz Halina Mikołajska. Przystępując do KOR, aktorka postawiła na szali całą swoją zawodową karierę i przyszłość. Była znaczącą postacią opozycji – w pewnym momencie pełniła funkcję rzeczniczki prasowej KOR, organizując w swoim mieszkaniu konferencje prasowe dla zachodnich dziennikarzy.

– Halina była wyrzutem sumienia dla całego naszego środowiska – ocenił po latach jej zaangażowanie Andrzej Łapicki. W 1980 r. Halina Mikołajska została członkiem Solidarności. W stanie wojennym była internowana. W latach 80. zaangażowała się w teatr niezależny, występując w całej Polsce w kościołach.

Doczekała częściowo wolnych wyborów, co było spełnieniem jej marzeń od lat 70. 4 czerwca 1989 roku zagłosowała na „drużynę Lecha”, choć do komisji wyborczej nie była już w stanie dotrzeć o własnych siłach – przyniesiono ją na noszach.

Wyrzut sumienia

Siedzi pan przy niewłaściwym stoliku i z niewłaściwą panią – tak wyglądał początek ich znajomości w anegdocie, którą Marian Brandys często przytaczał. Była połowa lat 50., dom pracy twórczej ZAIKS w Zakopanem.

– Zabrała mnie do swojego stolika i tak już zostało – żartował. – Miałem wtedy 43 lata, odpowiadał mi stan wolny i tylko energia mojej przyszłej żony, która miała wtedy 30 lat, doprowadziła do tego, że zostaliśmy małżeństwem. Zanim poprosił ją o rękę, zapytał zaprzyjaźnionego z nim wydawcę z Czytelnika Irenę Szymańską, czy kobieta może pokochać mężczyznę starszego o tyle lat.

Odpowiedziała, że jak najbardziej. 21 lipca 1955 r., dzień przed świętem Odrodzenia Polski, aktorka Halina Mikołajska i pisarz Marian Brandys wzięli ślub.

– Ja byłem jej trzecim mężem i tylko zastrzegłem, że to ma być już ostatni raz – wspominał Marian Brandys. Pierwszym mężem aktorki był Janusz Ballenstedt, architekt. Wychodząc za mąż, miała lat 19, on cztery więcej. Po ślubie zapytał ją, czy wie, kto będzie najważniejszą osobą w ich domu?

Kiedy z wahaniem zapytała, „czy ty?”, usłyszała, że najważniejsza będzie jego matka i bardzo ją prosi, aby o tym pamiętała. Rozwiedli się po trzech latach. Drugim mężem Haliny Mikołajskiej został malarz Aleksander Stefanowski. „Olek w ogóle jest bardzo dobry dla mnie, a ja też staram się być dobra dla niego, chociaż ja jestem bałaganiara” – pisała rodzicom w roku 1951. Poznając Mariana Brandysa, Halina Mikołajska formalnie była jeszcze żoną Stefanowskiego, choć małżeństwo istniało już tylko na papierze.

Nie podróżowali razem i nie spędzali wakacji

O trzecim mężu aktorka mówiła „Pan Mańcio”. Troszczyli się o siebie i byli dla siebie czuli, co można przeczytać choćby w ich listach. „Uśmiechnij się i nie choruj” – kończyła każdy z nich Mikołajska, ponieważ Marian Brandys przez większą część życia zmagał się z astmą.

„Tak bym chciała, żebyś chociaż przez jakiś czas mógł widzieć świat moimi oczami i tak się nim uradować upajająco jak ja” – pisała do niego z Kościeliska latem 1974 r. Pojechała tam bez niego. Marian Brandys i Halina Mikołajska nie podróżowali ani nie spędzali razem wakacji. Nie mieli też dzieci. Ale kiedy w 1958 r. zginął w wypadku mąż siostry aktorki, Barbary, ściągnęła ją do siebie z młodszą córką Antoniną, potem dołączyła do nich starsza, Grażyna.

Kiedy Antonina była w szóstej klasie, aktorka ustaliła z siostrą, że weźmie pełną odpowiedzialność za jej wychowanie. Marian Brandys pokochał „Tośkę” jak własną córkę. Dom Brandysów, choć pełen ludzi – w 1970 r. po śmierci ojca Halina Mikołajska ściągnęła jeszcze swoją matkę – nie był chyba szczęśliwy.

Aktorka myślała o wszystkich i wszystkim, ale bywała apodyktyczna. Marian Brandys nazywał rodzinę „egotycznym klubem kawalerów” i uważał, że to teściowa, a nie żona, wprowadza do życia domowego jakiś porządek. Zresztą był zaabsorbowany swoim pisaniem i chorobami – rzeczywistymi i urojonymi.

W desperacji targnęła się na swoje życie

Jednak czas najtrudniejszej próby nadszedł dla ich rodziny w drugiej połowie lat 70., gdy aktorka związała się z opozycją demokratyczną. Halina Mikołajska była jedną z niewielu, a z pewnością najbardziej znaną aktorką, która w jawny sposób przeciwstawiła się komunistycznej dyktaturze. Zapłaciła za to dużą cenę – zniknęła z ekranów telewizyjnych i Teatru Telewizji, jedynym obszarem jej aktywności zawodowej pozostał teatr.

Komenda stołeczna MO założyła aktorce sprawę operacyjnego rozpracowania, gromadząc informacje o jej spotkaniach, rozmowach i wszelkich przedsięwzięciach. Na podsłuchu był jej telefon. Działania SB wobec aktorki były o wiele bardziej brutalne. „Halinie zepsuto wszystkie cztery zamki w samochodzie”. „Podpiłowali kable w aparacie zapłonowym samochodu”. „Podrzucono do samochodu butelkę z czymś tak potwornie cuchnącym, że mało się wszyscy nie udusili”. „Wszystkie zamki w drzwiach pozatykane jakimiś świństwami, że nie można wsadzić klucza” – notował Marian Brandys w „Dzienniku”.

Halina Mikołajska dostawała obraźliwe listy, zawsze anonimowe. Najście na mieszkanie Brandysów rzekomych robotników z Ursusa (okazali się wynajętymi przez bezpiekę łobuzami) przelało czarę goryczy: aktorka w akcie desperacji podjęła próbę samobójczą.

„Następnego dnia, kiedy udało nam się ją wreszcie docucić, broniła się rozpaczliwie przed powrotem do życia. Krzyczała, że musiała to zrobić, bo nie może dłużej żyć w tym wszechogarniającym kłamstwie. Była w stanie ostrego szoku” – notował Marian Brandys.

Fascynacja, choroba i ślub

Wśród męskich fascynacji, jakie przeżywała aktorka w tym czasie, najpoważniejsza wiązała się z nazwiskiem gwiazdy antykomunistyczej opozycji – Adama Michnika. Emocjonalne uwikłanie w znajomość z dużo młodszym mężczyzną nie umknęło jej otoczeniu. Pytano ją o to.

„Czuję udręczenie i poniżenie przed wszystkimi tą dziwną chorobą, którą stałeś się dla mnie” – notowała Halina Mikołajska w osobistych zapiskach. W 1985 r. aktorka zachorowała na nowotwór piersi. Przeszła chemioterapię i zabieg mastektomii. Starała się trzymać męża z daleka od swojej choroby, bo przecież Marian Brandys dosyć miał własnych: do astmy doszła depresja. Wiosną 1989 roku stan zdrowia aktorki był bardzo zły.

„Ukląkłem przy jej łóżku i powiedziałem: słuchaj, ja cię tak strasznie kocham. Poczułem leciutkie muśnięcie jej ręki na głowie. Ja też, wyszeptała” – tak opisywał ich ostatnie spotkanie. Tuż przed śmiercią Haliny Mikołajskiej Marian Brandys ochrzcił się i wziął z nią w szpitalu ślub kościelny.

„Halina nie mogła znieść myśli, że nie będziemy leżeli obok siebie w grobie” – powiedział potem. Aktorka zmarła w nocy 21 czerwca 1989 roku. Pisarz przeżył żonę o 9 lat. Zmarł w listopadzie 1998 r. Obydwoje są pochowani na cmentarzu w podwarszawskich Laskach.

EP

Życie na gorąco
Więcej na temat:Love Story | Nie | aktorka | Ona | O.N.A. | Love | LOVE

Zobacz również

  • Kilka miesięcy temu jej małżeństwo przechodziło trudne chwile. Nie poddała się, bo dobro synów jest dla niej najważniejsze. więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.