Reklama
  • Środa, 8 marca (13:05)

    Gabriela Kownacka i Krzysztof Janczar. Zdobył ją uśmiechem z Hollywood

Oboje nazywani byli ludźmi z tajemnicą. Skryci, z wielkim dystansem do świata, niezwykle wrażliwi. Każde z nich długo szukało w życiu prawdziwego uczucia.

Aktorka Gabriela Kownacka (†58), czyli niezapomniana Anna Kwiatkowska z Rodziny zastępczej, i Krzysztof Janczar (67), którego pokochaliśmy dzięki roli Pawła Jankowskiego w Wojnie domowej, byli jakby stworzeni dla siebie! Gdy się spotkali na początku lat 90., byli czterdziestolatkami.

Reklama

Ona olśniewała urodą, on natomiast właśnie wrócił zza oceanu, gdzie przebywał przez 10 lat. Stało się to na jednym z branżowych bankietów. Aktor nie mógł oderwać od pani Gabrieli ciemnych oczu. Przystojny, podobnie jak ona znów wolny, po prostu rozbroił ją uśmiechem godnym hollywoodzkiego amanta!

Na początku lat 80. wyjechał do Stanów Zjednoczonych, by zrobić karierę w amerykańskim kinie. Najpierw, żeby przeżyć, imał się różnych zajęć: pracował w magazynie, sprzedawał komputery. Ożenił się z Bożeną, Polką studiującą w USA. Mimo że praca i dom oddaliły go nieco od ukochanego aktorstwa, nie przestał wierzyć, że do niego wróci.

Małżeństwo rozpadło się, ale rola w amerykańskiej superprodukcji Polowanie na Czerwony Październik dała pewną nadzieję na wielki przełom w zawodowej karierze. – Po tej roli byłem w siódmym niebie. Niestety, ani ja, ani mój agent nie potrafiliśmy wykorzystać tej szansy… – wspominał. Dlatego w 1991 roku wrócił do Polski.

– Znów poczułem, że należę do aktorskiego stada. Nie w USA, tylko w Polsce – wyznał. Zachował nie tylko młodzieńczy wygląd, ale także ogromny optymizm i werwę. I chociaż po raz kolejny zaczynał od początku, patrzył w przyszłość z nadzieją. – Co w obiegowych opiniach jest nazywane wadą, często mnie pociąga. Na przykład wieczna chłopięcość mężczyzn – opowiadała w wywiadach pani Gabriela. A tego akurat nowemu ukochanemu odmówić nie mogła.

Wydawało się, że przysłowie do trzech razy sztuka może się sprawdzić w przypadku tej aktorki. Gabriela Kownacka zawsze niechętnie odsłaniała swoją prywatność. Utalentowaną aktorkę i niezwykle urodziwą kobietę reżyserzy chętnie widzieli w rolach amantek, kobiet łamiących męskie serca.

Miała w sobie coś elektryzującego, więc adorowało ją wielu mężczyzn. Jednak w miłości bywała wierna. Na ślubnym kobiercu stanęła tylko raz. Z aktorem Waldemarem Kownackim (67) poznali się jeszcze w szkole teatralnej, a pobrali na czwartym roku. Oboje piękni i bardzo w sobie zakochani stanowili parę, od której trudno było oderwać wzrok. Ona refleksyjna, liryczna, z melancholią w oczach, on zaś radosny, po prostu dusza towarzystwa.

Dopóki żyli dla siebie, te tak różne osobowości dobrze ze sobą współgrały. Gdy urodził się syn Franek (33), we troje już nie potrafili stworzyć rodzinnej harmonii. Pana Waldemara pociągały dalekie kraje, podróże, podczas gdy aktorka oddała się przede wszystkim macierzyństwu i pracy. Rozstali się po 10 latach. Ale, mimo rozwodu, umieli nadal się przyjaźnić i wspierać w wychowywaniu syna.

Potem aktorka na długie lata związała się z operatorem filmowym Witoldem Adamkiem (71). Obsypywał ją różami i, jak sama zapewniała, dawał jej duże poczucie bezpieczeństwa. Jednak, mimo że szanował jej niezależność, nie potrafił żyć w zawieszeniu. Być może chciał większej pewności, deklaracji, których ona z kolei nie miała zamiaru składać…

– Lubię mieć możliwość wyboru – oznajmiła pani Gabriela po rozstaniu. Wtedy wybrała życie w pojedynkę, niezależne. Nie chciała nic nikomu obiecywać, nikomu z niczego się tłumaczyć. Nie planowała kolejnych związków, choć od miłości się nie odżegnywała. – Jestem feministką, ale z tego gatunku, który uwielbia mężczyzn – twierdziła aktorka.

Gdy na jej drodze pojawił się Krzysztof Janczar, ożyły wspomnienia. Byli niemal rówieśnikami, w tym samym czasie ukończyli studia aktorskie, choć ona w Warszawie, a on w łódzkiej filmówce. Mijali się na zdjęciach próbnych, na telewizyjnych korytarzach. Choć zawsze mu się podobała, była zajęta. I nawet nie pomyślał, że mógłby liczyć na jej zainteresowanie, mimo że on też miał ogromne powodzenie u płci przeciwnej…

Związek dwóch natur tak do siebie podobnych miał szansę okazać się tym najszczęśliwszym. Ale chłopięcość Krzysztofa Janczara, która na początku wydawała się tak fascynująca, stała się znaczącą przeszkodą. Aktor, który jeszcze czuł się czasami niedojrzałym chłopcem, nie bardzo sprawdzał się w roli ojca.

Krzysztof Artur Janczar (43) jest owocem młodzieńczego związku aktora z nauczycielką baletu w łódzkiej filmówce i choreografką Janiną Niesobską. Sam aktor przyznaje, że nie był dobrym ojcem, głównie z powodu niedojrzałości i długiego pobytu za granicą.

Po powrocie do kraju nie potrafił od razu nawiązać serdecznej relacji z własnym synem, a co dopiero z synem pani Gabrieli. A dla niej macierzyństwo było najważniejsze na świecie, ważniejsze nawet od kariery! Synowi poświęcała bardzo wiele uwagi, była z niego bardzo dumna. I to właśnie na tle podejścia do spraw rodzicielstwa pojawiły się pierwsze rozdźwięki między zakochanymi.

Potem jeszcze okazało się, że nadmierna niezależność obojga nie sprzyja osiąganiu kompromisu, który jest konieczny w związku. Rozstali się w przyjaźni. Zresztą nie mogło być inaczej.

– Gabrysia nie rozstawała się burzliwie, nie zatrzaskiwała za sobą drzwi. Ratowała przyjaźń, a niewiele kobiet tak potrafi. Przyjaźniła się z byłymi partnerami. Spotykali się w święta, dzwonili do siebie – opowiadali znajomi aktorki, ona sama zaś przyznawała: – Mam odwagę przyjmowania ze spokojem wszystkiego, co dostaję od życia.

Kiedy walczyła z nowotworem, do samego końca był z nią pierwszy mąż. Zmarła 30 listopada 2010 roku.

MP

Zobacz również

  • Jeszcze nie – odpowiada Borys Szyc na pytanie, czy jego partnerka Justyna Nagłowska nosi już jego nazwisko. Wydaje się jednak, że aktor, który w tym roku będzie obchodził 39. urodziny, jest bliżej... więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.