Reklama
  • Poniedziałek, 13 marca (13:05)

    Danuta Stenka. Z każdym dniem doceniam męża coraz bardziej

Wsparcie ukochanego męża, które otrzymywała przez całe życie, jeszcze nigdy nie było jej tak potrzebne, jak w ostatnim roku.

Jest przyjacielem, świetnym człowiekiem, który sprawdził się w bardzo trudnych dla mnie sytuacjach. Jeżeli dana mi będzie w życiu starość, to widzę go przy sobie i wtedy robi mi się ciepło na duszy – wyznała Danuta Stenka (55) w najnowszym wywiadzie dla magazynu „Pani”. Te poruszające słowa aktorki mówią o ostatnich, trudnych miesiącach, kiedy gwiazda zmagała się z problemami ze zdrowiem.

Danuta poczuła się gorzej rok temu. Musiała prosić o zastępstwo w „Kordianie” wystawianym od grudnia 2015 roku w Teatrze Narodowym, w którym pracuje. Aktorka była nieobecna przez kilka tygodni, kiedy musiała skupić się na odzyskaniu zdrowia. Do Stenki wróciły wtedy opowieści o heroicznej walce babci z nowotworem, które pamięta do dziś z przekazów mamy.

Reklama

Niestety, seniorka rodu zmarła rok przed narodzinami Danusi. Doświadczenia z chorobą miała też mama aktorki. Wtedy, mieszkająca już w Warszawie artystka, zabrała ją do stolicy, zapewniła dostęp do najlepszych specjalistów. Kuracja farmakologiczna była tak ciężka, że matka gwiazdy przeszła na emeryturę. Na szczęście udało się pokonać wroga.

Ta myśl podtrzymywała aktorkę na duchu, kiedy w ostatnim roku sama stanęła w obliczu kłopotów ze zdrowiem. Otrzymała wtedy ogromne wsparcie od kolegów z teatru. Po raz kolejny przekonała się też, jak w trudnych chwilach ważna jest rodzina, i że jest żoną niezwykłego człowieka.

– W ostatnim roku dużo więcej czasu niż kiedyś spędziłam w domu. I jest mi z tym bardzo dobrze. Im dalej w las, tym bardziej jestem szczęśliwa, że moim mężem jest mój mąż – wyznaje.

Janusz Grzelak, z którym w wkrótce będą obchodzić 29. rocznicę ślubu, wiele razy udowadniał, że Danuta zawsze może na niego liczyć. Czasem próby dla ich związku była trwająca ponad trzy lata depresja gwiazdy. – Mnie się wydawało, że to jest tylko bezsenność, przepracowanie, przemęczenie i że już kolejna noc będzie tą, podczas której przyjdzie sen.

Budziłam się jednak po 3 godzinach i płakałam z bezsilności, bo wiedziałam, że rano muszę wyruszyć do pracy. Mój mąż próbował mnie uspokoić, ukołysać do snu. Rano, zanim otworzyłam oczy, chciało mi się wyć. Jakbym straciła sens życia. Smutek się nasilał, czułam, jak spadam na dno – wspomina gwiazda.

Na szczęście aktorce dzięki troskliwej opiece Janusza i profesjonalnej terapii udało się pokonać depresję. Teraz, bardziej niż kiedykolwiek, docenia męża. Przede wszystkim to, że przejmując na siebie obowiązki związane z domem i wychowaniem dwóch córek pozwolił jej rozwijać własną karierę. Mąż Stenki z wykształcenia też jest aktorem.

– Kiedy Danusia zaczęła grać w Teatrze Dramatycznym w Warszawie i okazało się, że nie bardzo nas stać na wynajęcie mieszkania dla niej, utrzymanie naszego poznańskiego i dojazdy, postanowiłem zmienić zawód, poprawić standard życia „poza granicami kultury” i dać szansę jej. Okazuje się, że było warto – opowiadał Janusz.

Grzelak został doradcą finansowym i bardzo dobrze radzi sobie w swojej branży. Kiedy na świat przyszły córki: Paulina (24), a później Wiktoria (19), to on przejął nad nimi opiekę. – Jeżeli chodzi o czas, Danusia jest mamą niedzielną – mawiał. Aktorka żałuje, że nie było jej w życiu dzieci, zwłaszcza, kiedy były małe.

– Czas tak szybko minął i już nie wróci – wyznaje dziś ze smutkiem. Mąż odwoził dziewczynki do szkoły, na zajęcia dodatkowe, a kiedy wracały do domu, ich mama była już w teatrze. Tym bardziej jest Januszowi wdzięczna. – Lekcja, którą daje mi mąż: kochać kogoś to pozwolić mu żyć jego własnym życiem. Tak jak on pozwala mnie. Nie każe mi dokonywać wyborów pod swoje dyktando. Uczę się tego od niego – opowiadała.

W domu pomagała jej również mama Janusza, która zajmowała się przygotowywaniem posiłków na co dzień. Początki znajomości Danuty i Janusza nie zapowiadały długiego i szczęśliwego związku. Poznali się w pubie w Toruniu, do którego przyjechała na festiwal jako aktorka teatru szczecińskiego. On już tam siedział, kiedy weszła.

– Kolega, z którym przyszłam, przedstawił nas sobie. Janusz po 15 minutach zaproponował mi wspólny wyjazd na wakacje. Wyglądał jak chłopię z 10 lat ode mnie młodsze. Pomyślałam: „I cóż ty, synku, sobie wyobrażasz, że tak zarządzasz moim życiem?!”. Drażniła mnie ta jego natarczywość. Krępowała. Wpadł mi w oko, dlatego mnie wkurzał, że tak sobie swobodnie poczyna – wspominała Stenka.

Jej przyszły mąż w jednej chwili zrozumiał, że spotkał kobietę, która zostanie jego żoną. Do celu dążył uparcie i z determinacją, nie zważając na zamiłowanie Danusi do flirtowania z innymi. W końcu skradł jej serce. Najpierw wzięli ślub cywilny, a w październiku 1989 roku kościelny.

– Wierzę, że zostaliśmy wymyśleni dla siebie. Dwie połówki jabłka, które miały się spotkać – mówi aktorka. Miniony rok był dla niej bardzo trudny. Po powrocie do zdrowia, choć wychudzona, znowu występuje na deskach w niezwykle wyczerpującej, wspaniałej roli w „Matce Courage i jej dzieciach”.

Na początku lutego zagra też monodram „Koncert życzeń” w teatrze Warlikowskiego. Docenia każdą chwilę, uważa, że każdy z nas ma swojego anioła stróża, ale z rezerwą mówi o przyszłości. – Nie składam sobie żadnych obietnic, nie rozliczam się z poprzedniego roku i nie przyrzekam niczego na kolejny – wyznaje.

Dobry Tydzień

Zobacz również

  • Roześmiany, długowłosy blondyn w serialu „2XL”. Przystojny brodacz w „W spirali”. Z charakterystycznym irokezem na łysej głowie w „Pitbullu...” Brodacz, ale grzeczny, w „Po prostu przyjaźń”,... więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.