Reklama
  • Czwartek, 17 marca 2016 (13:05)

    Barbara Ludwiżanka i Jerzy Kreczmar. Romans ze śmiercią w tle

Uczucie zaskoczyło ich, gdy byli już dojrzałymi ludźmi, mającymi swoje rodziny. Mimo to nie potrafili oprzeć się wielkiej namiętności. Byli razem do czasu, aż wydarzyła się tragedia...

Reklama

Jest 1956 r. Ulubienica widzów, doskonała aktorka Barbara Ludwiżanka (†82) gra tytułową rolę w lekkiej, francuskiej komedii „Paryżanka”.

Bohaterka sztuki o imieniu Klotylda, to pełna urody i wdzięku mężatka, nie zapominająca o własnych przyjemnościach, na które wciąż ma spory apetyt. W lawirowaniu między mężem a kochankiem wykorzystuje swój spryt i dyplomację.

Jej cel jest prosty: pragnie zaspokoić swoje potrzeby, a przy tym nie zniszczyć małżeństwa... Niespodziewanie rola, którą Barbara kreuje na scenie, znajduje odbicie w jej prywatnym życiu.

Między nią a reżyserem przedstawienia Jerzym Kreczmarem (†82) rodzi się namiętny romans. Seksapil w połączeniu z dojrzałością partnerów tworzy intrygującą mieszankę, o której wkrótce plotkuje cała Warszawa. A jest o czym mówić...

O krok od rozwodu

Ona jest filigranową, atrakcyjną 48-latką. On sześć lat starszym mężczyzną, niezwykle przystojnym reżyserem i teatrologiem. Miłosna przygoda szumi im w głowach jak mocne wino. Dają się ponieść sile uczuć. Gotowi są wszystko rzucić, byle tylko iść razem przez życie. Nie zważają na to, że kochając się, krzywdzą innych.

Każde z nich związane jest przecież węzłem małżeńskim. Barbara w latach 30. została żoną Władysława Hańczy, wybitnego aktora, znanego m.in. z genialnej kreacji w „Samych swoich”. Przez wiele lat wydawało się, że jest to małżeństwo idealne. Łączyła ich nie tyl ko praca, ale też wspólna pasja – podróże.

– On nie tylko miał do mnie zaufanie. Wręcz wierzył we mnie – zwierzyła się kiedyś Ludwiżanka. Czy mogła go zawieść? Mogła i to zrobiła. Z miłości, a może z zemsty? W połowie lat 50. jej mąż wdał się w romans z koleżanką z Teatru Polskiego. Urodziwa Elżbieta Barszczewska umiała zwrócić na siebie uwagę.

Była uosobieniem niewinności i delikatności, ale też... żoną aktora Mariana Wyrzykowskiego. Hańczy to jednak nie przeszkadzało. Wszystko to sprawiło, że rozwód wisiał na włosku.

Ludwiżanka i Hańcza nie mieli dzieci, w przeciwieństwie do Kreczmara, który z żoną Felicją Kasman dochował się dwóch synów i córki. Nie wiadomo, jak potoczyłyby się losy Barbary i Jerzego, gdyby nie przedwczesna śmierć jego starszego syna Tomasza w 1958 r. To wydarzenie położyło kres nadziejom na legalizację ich związku.

Zrozpaczony ojciec zakończył romans.

Czuł się w obowiązku wspierać żonę w tych trudnych chwilach. Barbara nie zniknęła jednak całkowicie z jego życia. W połowie lat 60. dostała angaż w Teatrze Współczesnym, gdzie pracował też Jerzy. Wielokrotnie razem pracowali w duecie aktorka-reżyser. Ludwiżanka doceniała, jak wiele dla niej zrobił.

To dzięki byłemu kochankowi zagrała wiele interesujących ról i to nawet dwie dekady po zakończeniu ich romansu. Oboje spoczęli na warszawskim cmentarzu na Powązkach. Jerzy w 1985 r,. Barbara pięć lat później.

Na żywo
Więcej na temat:Barbara | jerzy | Ona | O.N.A. | uczucie | romans

Zobacz również

  • Kilka miesięcy temu jej małżeństwo przechodziło trudne chwile. Nie poddała się, bo dobro synów jest dla niej najważniejsze. więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.