Reklama
  • Poniedziałek, 4 kwietnia 2016 (13:05)

    Agnieszka Kotulanka i Jacek Sas Uhrynowski. Rozdzielił ich Atlantyk

Reklama

W szkole teatralnej, w której w drugiej połowie lat 70. studiowali, nie brakowało pięknych dziewcząt. Ale Jacek Sas Uhrynowski (58) zwrócił uwagę właśnie na nią. Agnieszka Kotulanka (59), owszem, wyróżniała się, ale inaczej. Była cichą obserwatorką, która lubiła stać z boku i tajemniczo się uśmiechać.

Gdy patrzyła na innych tymi wielkimi oczami i pilnie słuchała, trudno było zgadnąć, co myśli. Czasem jednak, kiedy ktoś nadepnął jej na odcisk, potrafiła się odgryźć. Była starsza od Jacka o rok i pewnie dlatego wydawała mu się dużo poważniejsza i dojrzalsza od koleżanek. On lubił otaczającą ją aurę tajemniczości. Z czasem zrozumiał, że była po prostu bardzo… nieśmiała.

– Jestem zodiakalnym Skorpionem, a jeśli wierzyć znakom zodiaku, boję się wszystkiego i jestem niepewna, a moją jedyną obroną jest atak – przyznawała aktorka.

Zawsze też sprawiała wrażenie, jakby jej nie zależało, by się podobać. Nie goniła jak inne za modą i nowinkami, podobno często nie robiła nawet makijażu! Mimo to Jacek Sas Uhrynowski uznał, że to dziewczyna, dla której warto rzucić kawalerski stan, choć wcześniej lubił rozrywkowe życie.

W szkole teatralnej on był jej przeciwieństwem: zawsze w centrum zainteresowania, otwarty, wesoły, pragnący czerpać z życia pełnymi garściami.

Wywodził się z wołyńskiej szlachty i pewnie dlatego dużo jeździł po świecie, doskonale znał języki obce. Uroda południowca dopełniała reszty – kobiety zawsze były gotowe go rozpieszczać!

Ale Agnieszka, nawet gdy już była w nim zakochana, nie narzucała się z uczuciami. To on musiał ją adorować i zdobywać. Byli parą, która przyciągała się na zasadzie przeciwieństw.

Szybko się pobrali, wynajęli mieszkanie

– Chciałam silnej ręki, kogoś zdecydowanego, kto narzuca, wymaga, egzekwuje. Jest i było mi to potrzebne do przezwyciężania lęków, wahań, czasem histerii… – opowiadała aktorka.

Czas pokazał, że potrzebowała tego nie tylko w pracy. Jacek Sas Uhrynowski ze swoim twardym charakterem, przebojowością i konsekwencją był dla niej partnerem idealnym. Przy nim wszystko wydawało jej się prostsze. Także na gruncie zawodowym.

– Grałam prawie w każdej sztuce. Nie były to duże role, ale każda inna, dzięki czemu mogłam się uczyć, przymierzać, szukać innych środków i motywacji – podsumowywała z radością początki w wymarzonym zawodzie. Jednak jej mąż, przeciwnie, głośno narzekał.

– Grywałem głównie w scenach zbiorowych. Było to zajęcie czasochłonne, ale niedające żadnej satysfakcji artystycznej – mówił z goryczą. Na szczęście ich życie rodzinne kwitło. W 1985 roku urodził się syn Michał, a 2 lata później – córka Katarzyna.

– Żona chce jak najszybciej wrócić do pracy. Wkładamy wiele wysiłku, aby zaprzeczyć obiegowej opinii, że szczęśliwe małżeństwo aktorów jest niemożliwe. Nie ma między nami konfliktów zawodowych. Jesteśmy dla siebie krytycznymi widzami, ale dzięki temu pomagamy sobie – zapewniał wówczas aktor.

W pamięci widzów Jacek Sas Uhrynowski zapisał się rolą włoskiego jeńca, Baldiniego, w komedii C.K. Dezerterzy. I na tym niestety jego kariera się zatrzymała. Był z tego powodu coraz bardziej sfrustrowany. Obrażony na polskich reżyserów za to, że go nie obsadzali, postanowił podjąć dramatyczny krok.

Emigracja! Do Kanady. Pani Agnieszce ten pomysł nie bardzo się podobał. Ale czego się nie robi dla ukochanego? Choć jej kariera w kraju rozwijała się lepiej, wyjechała razem z mężem. Zabrali 4-letniego wówczas synka, natomiast 2-letnia Kasia została w Polsce z dziadkami. Za oceanem pan Jacek imał się różnych zajęć. Pani Agnieszka zaś śpiewała dla tamtejszej Polonii.

– Nie za wiele było tego grania, więc się nudziłam. Poza tym bardzo doskwierała mi monotonia tamtejszego życia. Kanadyjczycy nie są zbyt towarzyscy, żyją zamknięci w swoich domach – mówiła. Tęsknota za córką sprawiła, że po 2 latach wróciła do kraju. Chciała zabrać ją do Kanady, jednak stało się inaczej. Nieoczekiwany sukces na popularnym festiwalu piosenki aktorskiej we Wrocławiu uświadomił jej, że jedynie w Polsce może być sobą…

– Zrozumiałam, że tylko tu jestem na swoim miejscu. I przestałam myśleć o Kanadzie – przyznała. Tak naprawdę między nią a mężem już od dłuższego czasu nie układało się najlepiej. Małżeństwa nie dało się uratować… Życie samotnej matki wychowującej dwoje dzieci nie było usłane różami. Aktorka wynajmowała kolejne mieszkania, grała bardzo mało, a w najgorszych czasach… dziergała swetry na sprzedaż.

Dopiero w 1997 roku dostała rolę Krystyny Lubicz w Klanie, która przyniosła jej popularność. Agnieszka Kotulanka nie ułożyła sobie jednak życia osobistego. Przez pewien czas łączono ją z serialowym mężem Tomaszem Stockingerem (61). Niewielu wiedziało, że najważniejszym mężczyzną w jej życiu był w tym czasie Paweł Wawrzecki (66).

Wydawało się, że w 2002 roku, po śmierci jego żony, aktorki Barbary Winiarskiej (†50), wreszcie będą mogli być razem. Jednak tak się nie stało… Jak mówili znajomi obojga z warszawskiego teatru Kwadrat, pani Agnieszka przywykła do związku na odległość. Tym bardziej że niepełnosprawna córka Pawła Wawrzeckiego wymagała ciągłej opieki.

Jednak gdy w 2009 roku aktor ożenił się z Izabelą Roman, jedną z najbogatszych Polek w USA, specjalistką z branży farmaceutycznej, złamał Agnieszce Kotulance serce.

To spowodowało jej kłopoty z alkoholem. Spóźniała się na plan, przychodziła nieprzygotowana, zmęczona. W efekcie straciła rolę w Klanie. Długo odmawiała przyjęcia pomocy, nawet od najbliższych przyjaciół. Dzisiaj powoli staje na nogi dzięki córce. Odkąd zamieszkały razem, Katarzyna próbuje wyrwać mamę ze szponów zgubnego nałogu. Jacek Sas Uhrynowski nie zrobił kariery jako aktor, jednak na brak pieniędzy nigdy nie narzekał.

Pracował na poważnych stanowiskach w wielu prestiżowych firmach, był również rzecznikiem Stowarzyszenia Prywatnych Przedsiębiorców Warszawskiego Traktu Królewskiego. Z drugą żoną Barbarą otworzył w Warszawie kilka restauracji. Nadal czuje się obywatelem świata.

Zobacz również

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.